Podsumowanie kwietnia

by - poniedziałek, maja 01, 2017

Kwiecień był prawdziwym przeplatanym miesiącem, czas "zrobię to" przeplatał się z monotonnym zwątpieniem, radość przeplatała się z małymi smutkami, a ciężka praca występowała wymiennie z błogimi chwilami relaksu. Jedno wiem na pewno, nie był to miesiąc zmarnowany, mimo że nie wypełniłam wszystkich moich postanowień. Jak już wcześniej wspominałam, nie mam sobie tego nawet za złe, ponieważ czuję, że czas wykorzystywałam produktywnie. 

Może zacznijmy od ulubieńców kwietnia? Nie ma ich za wiele, ponieważ skupiałam się w tym miesiącu głównie na ulotnych przyjemnościach. Zdjęcia użyte w tym poście są robione głównie telefonem, ponieważ po pierwsze nie we wszystkich sytuacjach mam przy sobie aparat, a po drugie nie widzę potrzeby robienia sobie selfie czymś więcej niż telefonem.

ULUBIONA GRA
Jeżeli chodzi o gry planszowe- bardzo mało poświęcaliśmy na nie czasu w tym miesiącu, nie mniej jednak pogrywaliśmy troszkę klasycznie w szachy i udało nam się wspólnie ułożyć nasz pierwszy 1000 puzzli.



W kwietniu miałam okazję zagrać jednak w grę na pół komputerową.To H ją wynalazł gdzieś w odmętach internetu. Polega na wspólnym demontowaniu bomby. Jeden z graczy jest operatorem instrukcji, a drugi "manualnie" musi wykonywać polecenia gracza pierwszego. Nie chcę za dużo zdradzać, gdyż szykuje się recenzja tej gry. Obiecałam sobie, że pojawi się tutaj po jej ukończeniu, ale póki co utknęliśmy na jednym z poziomów i ani rusz dalej :) Powiem tylko, że to jest ZDECYDOWANIE numer jeden tego miesiąca. Niepozornie wyglądająca, a jednak nie dosyć, że ciekawa, to umacniająca wspólne więzi.


ULUBIONY NAPÓJ 
To zdecydowanie pomarańczowy Hortex. Więcej nie trzeba mówić, trzeba spróbować.


ULUBIONY FILM
Mimo krążących złych opinii i zamieszania jakie powstało wokół samej produkcji filmu, "Był sobie pies" to nadal mój faworyt. I absolutnie nie popieram praktyk, które prawdopodobnie miały miejsce na planie. To po prostu dobry film, pełen wzruszeń, podoba mi się efekt końcowy, który miałam przyjemność zobaczyć.
Pełna recenzja ----> tutaj


ULUBIONA KSIĄŻKA
I tutaj będę monotematyczna, ponieważ jest to książka o tytule "Był sobie pies". Niestety kwiecień jest dla mnie leniuchowym miesiącem czytelniczym, więc nie przeczytałam za wiele, ale jak to się mówi "nie czytam na wyścigi, tylko dla siebie". Oprócz "Był sobie pies" w moje ręce dostała się również książka "aż po horyzont", ale nie skradła mojego serca nawet w najmniejszym stopniu. Prawdopodobnie jest adresowana do młodszych czytelników.


ULUBIONA MUZYKA
W kwietniu poznałam nowego muzyka, który mnie zauroczył. Damien Rice jest niesamowitym wykonawcą, który pozwala przetrwać czas chwilowej zadumy. Jego piosenki są niezwykle klimatyczne i pozwalają przenieść się w świat emocji.


ULUBIONE KWIATY
To zdecydowanie małe, polne kwiatki, nie pochodzące ani ze sklepu, ani z kwiaciarni. To właśnie te własnoręcznie wyhodowane (oczywiście nie przeze mnie) lub dziko rosnące kwiaty, zawsze najdłużej żyją, najpiękniej pachną i do tego wyglądają fenomenalnie.


Kwiecień był dobrym miesiącem. Ukończyłam liceum, otrzymując świadectwo ze średnią 4.65 i z wieloma sukcesami na koncie (oczywiście skromnie mówiąc :) ). Napisałam również swoje cv, które jest pierwszym krokiem do podjęcia pracy w czerwcu. Bardzo dużo fotografowałam, bywałam na chrztach, osiemnastkach i ślubie. Poza tym bardzo dużo czasu spędzałam z H, w pewnym momencie mając go już nawet troszkę po dziurki w nosie (oczywiście tylko troszkę) (i zapewniam, że on mnie też). W moim pokoju stanęła nowa szafka z kolejną półką na książki! (tego potrzebowałam) Oddałam krew, zapisałam się do dawców szpiku kostnego. Sporo się uczyłam (hehe). Zmieniłam kolor włosów i przez pewien czas byłam posiadaczką najpiękniejszych paznokci na świecie. Święta Wielkanocne spędziłam miło w rodzinnej atmosferze (i niestety również pracując). W moje ręce dostała się również urocza poduszka w kaktusy. Zmieniliśmy z H samochód "na lepszy model", z czym była związana masa biegania i załatwiania. Ale przetrwaliśmy i mamy się całkiem dobrze. Zaczynamy żyć już majem, który zapowiada się równie pracowicie. Na koniec zostawiam was z jeszcze kilkoma ujęciami z kwietnia, które same w sobie opowiedzą na pewno swoją historię :) 


 









You May Also Like

15 komentarze

  1. Widzę, że czas spędziłaś bardzo aktywnie :D Masz dużo zajęć i musisz mieć dużo energii na ich realizację :D
    Fajnie, że znajdujesz czas na rozwijanie siebie, pisanie, robienie zdjęć, czytanie i spędzanie czasu z bliskiemu :D Ulubiona muzyka miesiąca przypadła i mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam cierpliwość do puzzli, nigdy jej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dominiko jestem pod wrażeniem :) Taka młoda dziewczyna a tak pełna kreatywności BRAWO! Widzę, że fantastycznie potrafisz pogodzić czas na naukę z relaksem, chłopakiem i samorozwojem. Na prawdę jestem pod ogromnym wrażeniem. Trzymam kciuki za jak najlepiej napisaną maturę, bo że zdasz nie mam wątpliwości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zawsze tyle optymizmu na Twoim blogu! :) bardzo to lubię.
    A co to za afera z tym filmem? nie slyszalam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podziwiam za puzzle - mi zdecydowanie brakuje cierpliwości :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z kolei zainteresuje sie podlinkowana muzyka. Szukam klimatycznych twórców przy których muzyce dobrze by sie pracowało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło się czyta tak pozytywne wpisy. Powiało świeżością :) mój kwiecień byl wyjątkowo ciężki. Ale teraz nastal chwilowy czas odpoczynku i relaksu, by naladowac akumulatory.
    Pozdrawiam. Powodzenia w pracy

    OdpowiedzUsuń
  8. Super ulubieńcy :D w końcu coś innego, niż "ulubieńcy kosmetyczni" którzy są wszędzie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja dostałam w prezencie 4 tys puzzli i powiem Wam że wolałabym 4 opakowania po tysiąc... to jest dopiero wyzwanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przede wszystkim - świetnie wyglądasz! :)
    I podziwiam pasję i cierpliwość w układaniu takiej ilości puzzli! :)
    Ja za to odwrotnie, w kwietniu bardzo dużo grałam w planszowe gry! :)
    I uwielbiam sok pomarańczowy Hortex! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Polne kwiaty są niedoceniane, a tyle piękna w sobie kryją

    OdpowiedzUsuń
  12. Trochę off top:

    "Nie jestem żoną i mamą trójki wspaniałych dzieci. Nie mam swojego domu, przesyconego super nowoczesnym designem. Nie mam także sportowego samochodu, którego moglibyście mi zazdrościć."

    Bardzo fajny tekst, lubię takie lekko ironiczne podejście (z dystansem do siebie) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Swego czasu, czasu bez dzieci, uwielbialiśmy z mężem układać puzzle, im więcej elementów, tym lepiej. Najgorzej było z dopasowaniem nieba lub morza. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaciekawiłaś mnie tą grą o rozbrajaniu bomby :D i rozbudziłaś chęć układania puzzli bo nie robiłem tego ponad 20 lat :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedy widzę puzzle, mam dreszcze. Szacun :)

    OdpowiedzUsuń