Był sobie pies i wzruszył aż do łez

by - poniedziałek, kwietnia 10, 2017



   Obiecałam sobie, że recenzje będę pisała wtedy, gdy emocje jeszcze nie wyparowały. Biorąc pod uwagę intensywność z jaką w ostatnim czasie prowadzę swoje życie, wcale nie jest to takie łatwe, jednak staram się nie ulegać chęci położenia się spać i piszę. O emocjach, bo właśnie na nich bazował film.


Splot uczuć jakie wywołał we mnie seans jest wprost niewiarygodny. Na płaczu przyłapałam się w trzeciej minucie. Wzruszył mnie widok małych słodkości i spokojny głos lektora, który, jak dla mnie, w całym filmie odegrał ogromną rolę- spisując się świetnie. Pomijając kwestię oryginalnego spojrzenia z perspektywy psa, film zaskakiwał również w sferze opowiedzianej historii, fabuły, od początku do końca czekałam w napięciu na rozwój wydarzeń i po raz pierwszy od długiego czasu, widząc napisy końcowe poczułam smutek, że seans tak szybko się zakończył. Zwykle z chęcią wygramolam się z niewygodnego, kinowego fotela. 


Połączenie niewątpliwie zabawnych scen z inteligentnym humorem było strzałem w dziesiątkę. W pewnym momencie nie mogłam sobie uzmysłowić czy płaczę już ze śmiechu, czy nadal przeżywam wzruszenia poprzedniej sceny. Przeplatanie się wątków i charakterów różnych scen czyni film niepowtarzalnym i bardzo interesującym.


Na seans zabrałam młodszego brata, który wiernie szlochał razem ze mną, i H, dzielnie wspierającego silnym ramieniem. Przed nami siedziała mała dziewczynka, którą sporą część filmu głośno płakała. Absolutnie nie mam jej tego za złe, moje ciche łzy po pewnym czasie również zamieniły się w głośniejsze pociąganie nosem. 


Kiedy po seansie zapaliły się światła, poczułam jeszcze większą chęć do wylania łez. I właściwie ten fragment pamiętam jak przez mgłę- pewnie inni uznali mnie za mięczaka. Dlaczego rozwodzę się tak nad tym płaczem? Żeby uzmysłowić wam niezwykłe nasycenie emocjonalne ukryte w kadrach. Historia psa urosła do ragi historii człowieka. Złożoność relacji i zaangażowanie emocjonalne to nieodłączna część życia, zarówno psiego, jak i ludzkiego. A jaki jest sens życia? Tego dowiadujemy się na końcu historii...


Film "Był sobie pies" to pozycja, która powinna się znaleźć na każdej liście "do obejrzenia" i... nie spodziewałam się, że kiedyś to zrobię, ale oceniam ten film na 10 w 10 stopniowej skali. Wiecznie upierałam się, że zawsze coś może być zrobione lepiej, ale tym razem zmieniłam zdanie. W recenzji nie rozwodziłam się nad dokładną treścią filmu, gdyż mam nadzieję, że sami go obejrzycie. Dla ciekawskich podrzucam jeszcze trailer:


P.S. jeżeli zamierzacie obejrzeć, nie zapomnijcie o chusteczkach, ja zapomniałam i źle się to dla mnie skończyło
P.S.2. wiem, że istnieje również książka o takim tytule, na której bazował film, czekam z niecierpliwością na podarunki od zajączka, z nadzieją, że właśnie w takiej małej paczce znajdzie się niesamowita historia
P.S.3 zdjęcia i gify użyte w tym poście nie są moją własnością, korzystałam z wyszukiwarki google i popularnego serwisu tumblr

A wy jesteście ciekawi? A może oglądaliście? Z chęcią poczytam o waszych osobistych przeżyciach. Jak ważne są dla was wasze pupile? Ja po powrocie z kina pieszczotliwie podrapałam mojego urwisa za uchem ;)

You May Also Like

38 komentarze

  1. Ja jestem bardzo ciekawa i książki i filmu. Jednak boję się, że wywołają we mnie właśnie tak silne emocje, jak tutaj opisujesz, więc odkładam to w czasie, ale nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam ;)
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie warto się wstrzymywać, historia naprawdę warta poznania ;)

      Usuń
  2. Superancki film, choc jeszcze go nie oglądałam. Ale zwiastun zrobił na mnie ogromne wrażenie i mam go na moje liście "Do obejrzenie". Tez jestem wrażliwa i często płaczę podczas filmu lub przy czytaniu książki, więc bez chusteczek nie zacznę oglądania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zaopatrz się w dużą paczkę! ;)

      Usuń
  3. Niestety straciłam psa w tym roku i taki film to jeszcze dla mnie za dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że film może pomóc w poradzeniu sobie ze stratą ;)

      Usuń
  4. Hm chyba się skuszę obejrzeć ten film. Odrazu przypomina się nie wiem czemu pies bethowen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia Bethowena również w mojej pamięci pozostaje 💜 bardzo lubię ten film, ale nie wzbudzał we mnie aż takich emocji jak "Był sobie pies". Naprawdę polecam ;)

      Usuń
  5. Fajna recenzja, chętnie bym obejrzała ten film. Bardzo lubię psy i mam nadzieję kiedyś zaadoptować psiaka ze schroniska. Na razie nie mogę tego zrobić, ponieważ wynajmujemy mieszkanie i mamy dosyć skomplikowaną sytuację, ale kiedy tylko się unormuje, od razu weźmiemy do nas pieska. Bo dom bez zwierząt to nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą w stu procentach. Mam nadzieję, że wszystko się u ciebie ustabilizuje i będziesz mogła dopełnić swój dom 💜

      Usuń
  6. Mam ogromną ochotę obejrzeć ten film :) Cudna recenzja
    Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również dziękuję. Bardzo polecam ;)

      Usuń
  7. O nie, już to widzę jak wyje jak bober - nawet zwiastun mnie wzruszył. Kocham psiaki, zwierzaki.. nie wiem jak ludzie mogą je krzywdzić, przecież to takie słodkie istoty. Chyba nawet wolę zwierzaki od ludzi. Są wdzięczniejsze. Znielubię Cię za tą recenzję, bo nie lubię płakać a jednocześnie chciałabym to zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzyj, a na pewno nie pożałujesz. Obiecuję! ;)

      Usuń
  8. Mam wrażliwe dzieci, nie wiem, czy w takim razie powinnam wybrać się z nimi do kina na ten film. Paczka chusteczek mogłaby być niewystarczająca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla maluchów faktycznie może być bardzo, bardzo smutny, ale przecież nie samym szczęściem człowiek żyje ;)

      Usuń
  9. Nie znoszę płakać na filmie i czytając książkę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, super sprawa. Byleby obok były chusteczki :D

      Usuń
  10. To film zdecydowanie dla mnie! A oglądałaś "Marley i ja"? Ja już kilka razy i zawsze ryczę jak głupia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam tego filmu, więc pewnie na niego nie trafiłam. Już zapisuję na listę do obejrzenia! ;)

      Usuń
  11. Lubię takie filmy, więc na pewno obejrzę. Pamiętam, jak strasznie płakałam na mój przyjaciel Hachiko 😳

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmy o psich przyjacielach mają to do siebie że często wyciskają łzy :c

      Usuń
  12. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale po przeczytaniu książki, po tym jak mnie wzruszyła, z pewnością to zrobię. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety odwrotna kolejność, najpierw film, a dopiero teraz wzięłam się za książkę ;)

      Usuń
  13. Nie widziałam jeszcze tego filmu. Wszystko przede mną. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba sobie odpuszczę ten film! od czasów dzieciństwa, pamiętam wszystkie wzruszające filmy o psach.. Marley, Bethoven, Wszystkie psy ida do nieba.. Zapewne przezywałabym go kilka tygodni:(

    Jess
    z Buszujacwcodziennosci.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że czasem warto. Ja osobiście bardzo lubię oglądać filmy, które zapadają w pamięć ;)

      Usuń
  15. Polecę mojej siostrze, ona kocha takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już od jakiegoś czasu poluję na książkę i wiem, że kiedyś w końcu ją przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aktualnie czytam i znacznie odbiega ona od filmu. Jak skończę to podzielę się recenzją ;)

      Usuń
  17. Lubie wzruszające filmy ;) No i psy... Połączenie idealne.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakiś czas temu rozważałam wybranie się do kina właśnie na "Był sobie pies". Finalnie jednak wybraliśmy coś innego. Już teraz wiem, że MUSZĘ obejrzeć ten film. Twoja recenzja bardzo do mnie przemówiła... Obawiam się, że muszę obejrzeć go w domu, bo biorąc pod uwagę fakt, że wzruszyć potrafią mnie nawet polskie seriale - myślę, że będę cała zryczana :).

    OdpowiedzUsuń
  19. Muszę obejrzeć, ze swojej strony także polecę "psi" film - Max. (2015) ;)

    OdpowiedzUsuń