Nadmorskie spojrzenie- weekendowy wyjazd do Mielna

by - wtorek, lutego 28, 2017


Szykowałam ten post ponad tydzień. Chciałam wam wszystko pięknie przedstawić i oddać prawdziwe emocje, które towarzyszyły mi podczas naszego małego wyjazdu. Niestety brak czasu i brak energii, spowodowany wykańczającym potworkowym kaszlem i lejącym się katarem, zahamował moją wenę twórczą, odtwórczą i wszystkie rodzaje wen jakie tylko istnieją. Jak wspominałam wielokrotnie w ferie urządziliśmy sobie z H mały, dwudniowy wyjazd do niewielkiej nadmorskiej miejscowości- do Mielna. Morze kocham od zawsze, jego szum mnie uspokaja, a widok przywołuje miłe wspomnienia z wielu nadmorskich wycieczek.


Po niedługiej, trwającej około 1.5 h podróży nawet nie myśleliśmy o udaniu się do hotelu. Pierwsze co nam przyszło na myśl to powitanie szalejących fal i zmierzenie się z silnymi podmuchami wiatru. Pogoda nie była idealna, ale nie mogła nam zaszkodzić, ponieważ wzięliśmy ze sobą sporą dawkę uśmiechu. Nasyceni pięknymi widokami udaliśmy się do pensjonatu, by przygotować sobie jakiś obiad, rozpakować się i chwilę odpocząć. Gdy tyko przekroczyliśmy próg budynku powitała nas przemiła, uśmiechnięta właścicielka, która przedstawiła nam wszystko i zaprowadziła do naszego pokoju. Przeglądając zdjęcia mieliśmy wrażenie, że udajemy się do małego, niezbyt luksusowego hotelu, tymczasem na miejscu czekało nas niemałe zdziwienie. Pokój był przestronny, cudownie oświetlony, a przede wszystkim bardzo czysty. Ta otaczająca nas estetyczność od razu mi się udzieliła i sprawiła, że miałam jeszcze lepszy humor (jakby to w ogóle było możliwe). 

Detale i delikatne kolory od razu mnie urzekły.

Bez podręcznej biblioteczki nie ruszam się nawet o krok.




Po zapoznaniu się z miejscem postanowiliśmy z H pobiegać na świeżym powietrzu. W torbach czekały ubrania i buty sportowe, byliśmy dobrze przygotowani do treningu. Po chwilach wysiłku nadszedł czas na upragniony relaks. Ciepły prysznic i chwila leżakowania przed wyruszeniem z powrotem nad morze bardzo dobrze nam zrobiły. Postanowiliśmy poszukać jakiejś otwartej kawiarni, lecz nie było to wcale takie łatwe. Zbliżała się osiemnasta, a wszystkie przytulnie wyglądające kawiarnie szykowały się do zamknięcia. Weszliśmy nawet do jednej, pełnej ludzi, lecz powiedziano nam, że już nie przyjmują. Zawiedzeni stwierdziliśmy, że w takim razie pozwiedzamy miasto. Było całkiem ciepło, a nocny klimat dodawał tylko uroku małej miejscowości. I wtedy zobaczyliśmy niewielką, niepozorną kawiarnię, Kamienica Caffe. Postanowiliśmy zaryzykować wyrzuceniem i wejść do środka. Pani obsługująca nas też już powoli zamykała lokal, jednak, ku naszemu wielkiemu zadowoleniu, zgodziła się nas obsłużyć. Zjedliśmy więc pyszne gofry, w sam raz na uzupełnienie spalonych podczas treningu kalorii. Do kawiarenki wróciliśmy rano, na kawę. Przytulny wystrój, miła obsługa i dobre produkty pozwoliły nam dobrze zacząć dzień. Sobotni wieczór spędziliśmy na grze w Ewolucję, oglądaniu filmu i popijaniu wina. Towarzyszyły nam polskie klasyki dopełniające obraz idealnie spędzonego wieczoru. Pozostawało się rozpłynąć. 

P.S. jeżeli jesteście ciekawi wyniku- ja oczywiście przegrałam



W niedzielę rano wybralśmy się na małą, romantyczną sesję zdjęciową, której efekty możecie oglądać. Deszcz kropił, ale nie przeraziło nas to za bardzo. Bardzo chciałam osiągnąć piękne ujęcia, a jestem małym karzełkiem, więc by ustawić dobrze statyw wspinałam się na kamienie, będące elementem krajobrazu. Bardzo rozśmieszyło to mojego H…. A ja naprawdę nie wiem o co mu chodzi. Po sesji udaliśmy się do restauracji Egipt i zjedliśmy tam najlepszą pizzę, jaką miałam okazję skosztować w ostatnim czasie. We wszystkich restauracjach towarzyszyły nam książki- ja pochłaniałam Bez mojej zgody, a H Trylogię Tolkiena.

Oczywiście zadbałam o zdrową i pożywną przekąskę.

Mała wpadka przy kadrowaniu.



 Na sam koniec naszej wyprawy postanowiliśmy odwiedzić pobliskie jezioro Jamno. Dotarliśmy tam po nadrobieniu 32 km przez szalejący GPS i naszą ślepą wiarę w to, że przecież musi dobrze prowadzić.

Nie mam pojęcia dlaczego, ale boję się wchodzić na mostki, kładki, mola i inne temu podobne konstrukcje. H, jak widać, dobrze o tym wie. 


Ten weekendowy wyjazd to było coś czego potrzebowaliśmy, coś co umocniło nasz związek. Teraz wiemy już jak istotne jest przerywanie wkradającej się monotonii. Wspomnienia pozostaną z nami na zawsze, a zdjęcia przyjemnie ozdobią album.
Uważacie, że nad morzem zimą nie ma co robić? Jesteście w naprawdę wielkim błędzie. Koniecznie wybierzcie się w taką podróż i sprawdźcie na własnej skórze.

You May Also Like

27 komentarze

  1. Ja tak samo jak Ty od zawsze kocham morze i bardzo zazdroszczę Wam tej wyprawy. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda nam się wygospodarować jakiś dzień i wsiąść do pociągu...

    OdpowiedzUsuń
  2. Byliśmy w tym miejscu z dziećmi na wakacjach w zeszłym roku, piękne miejsce;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie mieliście,zazdroszczę,piękne miejsce... Pozdrawiam was serdecznie. Stasiek z www.stanislawgorny.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdjęcia i ta radość to miód malina ;:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale Ci dobrze! Ja się wybieram z mężem na weekend majowy do Trójmiasta. Już się doczekac nie mogę. Karol Andras

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, jakie piękne widoki!! I zdjęcia <3
    Zazdroszczę wyjazdu! Weźcie mnie następnym razem ze sobą

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny weekend :)
    Widać, że wyjazd był udany aż zazdroszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam polskie morze! ;) zazdroszczę wycieczki ;) widzę że była udana ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny artykuł 👍i te cudne zdjęcia 👍

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa relacja i piękne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale, widać uczucie i prawdziwość Was obydwojga.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wspaniały weekend :) Piękna relacja, a fotografie niezwykłe i magiczne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam morze, widoki są cudowne. Piękne zdjęcia, ślicznie wyglądasz z H :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy tak czytałam o tym wyjeździe nad morze.. miałam wrażenie, że sama tam byłam:) bardzo pięknie opisałaś Waszą podróż i relaks, wolny czas. Tylko pozazdrościć tego urlopu ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę wyjazdu. 😊 Dobrych pare lat temu tez byłam zima nad morzem - swietnie to wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne klimatyczne zdjęcia. Uwielbiam polskie morze! W Mielnie nie byłam, ale chciałabym bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Przydałby mi się taki wypad nad morze, potrzebuję tak pozytywnie naładować akumulatory, właśnie na plaży z widokiem na morze. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  18. Mielno uwielbiam :) od czasów licealnych - pierwsze namioty, ogniska na plaży - mam nadzwyczajny sentyment :)
    www.roomrebel.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Takie wyjazdy zawsze umacniają związek. Na chwilę zostawiasz w tyle monotonię dnia a po powrocie jesteś człowiekiem z wiatrem w żaglach. Morze zawsze mnie ujmuje:) A co do mostków i kładek to zauważyłam, że im starsza jestem tym bardziej się boję na nie wchodzić.

    OdpowiedzUsuń
  20. Takie wyjazdy zawsze umacniają związek. Na chwilę zostawiasz w tyle monotonię dnia a po powrocie jesteś człowiekiem z wiatrem w żaglach. Morze zawsze mnie ujmuje:) A co do mostków i kładek to zauważyłam, że im starsza jestem tym bardziej się boję na nie wchodzić.

    OdpowiedzUsuń
  21. Super! Takie wyjazdy ładują akumulatory!!!! Chętnie bym przyszła do Ciebie na kurs fotografii :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam morze i jesteśmy tam co roku. Chociaż w tym roku wybraliśmy góry na wakacyjny wyjazd to kto wie czy w jakiś weekendy nie wyskoczymy jeszcze nad wodę. Takie wyjazdy potrafią zresetować;)

    OdpowiedzUsuń
  23. przepiękny wpis! widać że włożyłaś dużo pracy w niego. Cudowne zdjęcia, aż zatęskniłam za moją rodzinną nadmorską miejscowością - Ustką.

    OdpowiedzUsuń